Druga fala pandemii ponownie naraziła wielu menadżerów na dodatkowy stres i nawet największe szefowskie talenty zostały wystawione na próbę. Strach jest emocją trudną, ale może być użyteczny, jeżeli zrozumiemy, czego i dlaczego najbardziej się boimy oraz jak pod wpływem strachu reagujemy. Jak trochę oswoić obawy i wykorzystać z zyskiem dla siebie?

Autoanaliza

Na wstępie chciałbym zaprosić Cię do prostego ćwiczenia. Wypisz trzy cechy, które cię charakteryzują i napawają dumą. Może to jest pracowitość, skrupulatność, sumienność, kreatywność, wytrzymałość, koncentracja, towarzyskość, otwartość, elokwencja, skuteczność, talent techniczny, myślenie strategiczne, empatia, analityczny umysł, spryt, refleks, uważność, spostrzegawczość, intuicja? A teraz przypisz im procentowy wpływ na Twoje osiągnięcia do końca 2018 roku? Gotowe?

W kolejnym kroku określ procentowy wpływ tych samych cech na to, jak będzie wyglądała Twoja osobista sytuacja i sytuacja twojej firmy w listopadzie 2021 roku. Czy są jakieś różnice? Co się działo z Twoimi emocjami podczas tych wyliczeń? Pojawiał się niepokój czy wręcz przeciwnie – wszystko było oczywiste?

Pewność siebie

Z jaką intencją zaproponowałem powyższą diagnozę? Chciałem wywołać refleksję nad tym, jaki jest twój realny wpływ na sytuację w przyszłości i odwrotnie – jaki jest wpływ twoich osiągnięć na to, co o sobie myślisz. Czy jeśli kondycja twojej firmy po pandemii będzie o wiele gorsza a nawet dramatyczna, to będzie czas na zmianę sposobu myślenia na swój temat? Czy to będzie dowód, że wcale nie masz cech, jakie dziś sobie przypisujesz? A jeśli poradzisz sobie z sytuacją znacznie gorzej niż inne firmy i ich szefowie z Twojej branży? Czego to będzie dowodziło?
Jak na to spojrzą ważne dla Ciebie osoby – rodzice, partnerzy, przyjaciele, znajomi, pracownicy?

A jaka będzie odpowiedź na te wszystkie pytania, jeśli pandemia okaże się dla ciebie trampoliną do sukcesu? Jeżeli powyższe pytania wywołały w Tobie choćby odrobinę niepokoju, to zapraszam do dalszej lektury.

Schematy myślenia

Lęk informuje nas, że nie zaspakajamy ważnej potrzeby. Nienawidzimy niepewności, a bardzo trudno określić, co dokładnie sprawia, że się boimy, tym trudniej, że mózg uważnie pilnuje, żeby chronić nas przed najbardziej nieprzyjemnymi emocjami. Oto przykład. Wyobraź sobie, że największy kontrahent z dnia na dzień rezygnuje z usług, powołując się na obecną sytuację. Jaka jest Twoja pierwsza, spontaniczna myśl? Złorzeczysz na rząd, na WHO? Może jesteś pewny, że klient Cię okłamuje i wykorzystuje sytuację, żeby zmienić dostawcę? Albo obwiniasz jednego z pracowników, dyrektora lub zespół? Wściekasz się na siebie za niekompetencję lub zaniechania? W trudnej sytuacji stresowej mózg korzysta z wyuczonej, automatycznej reakcji. Kontrolę nad myślami przejmuje wtedy twój neurologiczny autopilot, który popycha do działania lub bezczynności – np. wprowadzasz nowe zasady kontroli, zwalniasz pracownika, szukasz nowych rynków albo wyjeżdżasz na zagraniczną wycieczkę, żeby oderwać się od problemu. Dotyczy to każdej sytuacji, która wywołuje lęk – ten cykl reakcji może być bardzo podobny także w przypadku nagłego sukcesu. Podpisanie nowej, intratnej umowy, której realizacja w czasach pracy zdalnej może być zagrożona też może być stresogenne. Jest bardzo mało prawdopodobne, że nasza spontaniczna myśl będzie brzmiała „nie można było tego przewidzieć, to zwykłe zrządzenie losu”, ponieważ mózg (mózg menadżera szczególnie) nienawidzi nieprzewidywalności.

Stop klatka

Przede wszystkim spróbuj więc zaobserwować swoje automatyczne myśli, które pojawiają się w trudnych sytuacjach. Zanotuj myśl, która jako pierwsza pojawia się, kiedy dostajesz złą wiadomość i spróbuj obejrzeć ją oczami kogoś zupełnie obcego. Jest to bardzo trudne w warunkach dużego stresu i niewykluczone, że trzeba będzie poczekać nawet do następnego dnia, żeby dokonać chłodnej analizy, ale daje ona szansę na najbardziej adekwatną i skuteczną ścieżkę postępowania. Warto jednocześnie zastanowić się, na co w istocie naraża Cię ta konkretna sytuacja? Żeby pomóc lepiej zrozumieć ten cykl, podsunę kilka realnych przykładów z życia moich klientów.

Wieloletni, cenny i zaufany pracownik odmawia obniżenia wynagrodzenia o 10%, chociaż od tego zależy pomoc rządowa. Pierwsza myśl? Jak może stawiać mnie i firmę w takiej sytuacji po tylu latach!? Przyznasz, że łatwiej przyjąć do wiadomości, że coś jest nie tak z pracownikiem, jego moralnością i poczuciem przyzwoitości niż przyjąć założenie, że przyczyna może być z punktu widzenia pracownika ważniejsza niż lata wspólnej drogi, że z jego puntu widzenia może być coś ważniejszego niż przyszłość Twojej firmy. Jeszcze trudniej przyznać, że wina może leżeć po Twojej stronie. Otwarta rozmowa w przyjaznej atmosferze mogłaby to wyjaśnić, ale niesie ryzyko, że dowiemy się czegoś dla nas nieprzyjemnego. Działamy więc z założeniem, że nasz podopieczny nie zasługuje na szacunek i na ogół wszystko przebiega zgodnie z naszym założeniem.

Po przejściu na pracę zdalną jeden z twoich pracowników nie dotrzymuje terminów, chociaż jest jednym z najlepszych pracowników. Rozmawiasz z nim, dopytujesz, okazujesz troskę, proponujesz powrót do biura, ale słyszysz odmowę motywowaną strachem przed zakażeniem. Jednocześnie wiesz, że chodzi na siłownię. Na biurku leży nowy, ważny kontrakt, którego nie zrealizujesz bez jego udziału. Lęk o przyszłość zostaje wyparta przez złość na człowieka, od którego wiele zależy i całą uwagę koncentrujesz na paradoksalnie bezpiecznym dla Ciebie założeniu, że nie można mu ufać. Z takim przekonaniem podejmujesz kolejne decyzje.

Długo przekonywałeś nowego klienta do wypróbowania produktu. Szef produkcji otrzymał informację, że próbka musi być perfekcyjna. Wkrótce dowiadujesz się, że czegoś nie dopilnowano i wysłano niedopracowany detal. Nie przebierasz w słowach i wyrzucasz całą gorycz na pracowników. Potem zamykasz się w gabinecie i jedyne, co zaprząta Ci głowę, to to, że jesteś beznadziejnym szefem, nie umiesz panować nad emocjami a Twoja firma nigdy nie osiągnie tego na czym Ci zależy. Długo nie masz energii do dalszego działania.

Akceptacja

Jeżeli odnalazłeś się w jednej z tych pandemicznych, szefowskich historii, to pewnie chciałbyś znać sposób na lepsze zarządzanie sobą w stresie. Moje osobiste doświadczenie podpowiada mi, że nie ma innej drogi jak poznać i… zaakceptować swój sposób myślenia i działania a potem bardziej otwarcie mówić o tym współpracownikom. Boję się, jestem wściekły, nie umiem ci zaufać, czuję, że popełniłem błąd – słowa, które nie przechodzą nam przez gardło, bo się po prostu obawiamy ich skutków – w obecnej sytuacji są na wagę złota. To znaczy, że są bardzo cenne, trudne do odkrycia i wymagające konsekwentnych prób.